TO NIE JEST TAK, ŻE FACECI MYŚLĄ TYLKO O KASIE I KARIERZE

TO NIE JEST TAK, ŻE FACECI MYŚLĄ TYLKO O KASIE I KARIERZE

Fragment podcastu „Wspólne dzieci, wspólne obowiązki”. Karolina Andrian rozmawia z Jarkiem Kanią, autorem bloga i podcastu Ojcowska Strona Mocy, ojcem trójki dziewczynek, z którymi spędził sporo czasu sam na sam w ramach urlopów rodzicielskich.

Czym była podyktowana decyzja, abyś podzielił się z żoną urlopem rodzicielskim przy waszym trzecim dziecku. Czy miało to związek z wcześniejszymi doświadczeniami przy drugim dziecku, kiedy również podzieliliście się urlopem ?

Tak, ja widziałem już te dobre strony tej decyzji. Podczas pobytu na urlopie rodzicielskim dużo bardziej zżyłem się z dziećmi. Nie ma co ukrywać, kiedy człowiek pracuje 8, 9, 10 godzin dziennie – bo tak czasami praca wygląda, a do tego trzeba doliczyć dojazdy – to w domu spędzamy mało czasu.  Kiedy dzieci zaczynają chodzić do szkoły, to trzeba odrabiać lekcje i są jeszcze zajęcia dodatkowe.  Nie ma czasu na wspólną relację w tygodniu.

Jednym z moich najpiękniejszych wspomnień z tamtego okresu jest to, że jeździłem z dziewczynami rowerami do szkoły i przedszkola. Z rana one tam zostawały, a potem ja je odbierałem koło godziny 12.30 – 13.00. Później wracaliśmy sobie rowerami, bulwarem gdyńskim, nad wodą nie spiesząc się. To było niesamowite.

Kiedy pracujesz, to siłą rzeczy, tej pracy jest dużo i nie ma czasu na to, żeby się zatrzymać . Ja też żyję w takich warunkach, że mam projekt i wszystkie ręce na pokład. Nie ma tego czasu tyle, ile byśmy chcieli. Okres kiedy ja zostałem z dziećmi to było błogosławieństwem, dzięki któremu nasze relacje się mocno zacieśniły. Mamy nasze wspomnienia, mamy nasze wspólne rzeczy, których nam nikt nie zabierze. Dziewczyny wiedzą, że mogą na mnie liczyć i że nawet kiedy mnie nie ma, to ja gdzieś tam jestem. Myślę, że to będzie procentowało w przyszłości.

A masz wśród swoich znajomych ojców, którzy korzystali z urlopów rodzicielskich?

Zdecydowana większość korzysta z tylko z tych dwutygodniowych urlopów ojcowskich. Szczerze mówiąc nie znam nikogo , kto by skorzystał z części urlopu rodzicielskiego, żeby podzielił się z mamą.

A jak reagują na to, że ty skorzystałeś z urlopu rodzicielskiego ?

Mówią, że w sumie to mi zazdroszczą, że to zrobiłem i że miałem ten czas.  Ale  dodają, że sami by się nie odważyli. W mężczyznach jest taki dysonans poznawczy. Mężczyźni myślą, że pracując robią wielkie, odkrywcze i trudne rzeczy, a kobieta tylko “siedzi w domu” i jej praca jest prosta, mało znacząca, łatwa. Skoro więc jest taka prosta – dlaczego Ty mężczyzno tego nie zaczniesz robić? I tutaj pada odpowiedź – nie, bo to jest za trudne. Czyli jak to jest z tą pracą w domu – jest łatwa czy trudna?

Facetom – ja to widzę po sobie – dużo łatwiej iść w świat. Zdobywać, przebudowywać, zmieniać, podejmować wyzwania. Trudniej jest wejść do domu w cztery ściany , zatrzymać się i pobawić się z dzieckiem na podłodze. Zajmować się domem i dzieckiem.  To jest naprawdę nieprzyjemna i niewdzięczna robota. Ja tego mocno doświadczyłem i nabrałem szacunku do kobiet, że rodzicielstwo i zostanie z dziećmi w domu, to jest praca w mocno niesprzyjających warunkach, która potrafi wykończyć. Tak, ja też byłem zmęczony tym wszystkim. Natomiast patrząc na to z perspektywy kilku lat, nie żałuję w żaden sposób tego czasu.

Ja jestem kobietą, ale też wolę odkrywać i przebudowywać świat, niż siedzieć w 4 ścianach. Czuję podobnie jak ty. Ale została z dziećmi w domu i wszyscy kiwali głowami z aprobatą, że to dobrze.  

No tak, bo to jest naturalne. Powiem szczerze, że starsi mieli więcej problemu ze zrozumieniem mojej decyzji. Moi rówieśnicy raczej to rozumieli. Jednak docierają do nas trendy chociażby ze Skandynawii, gdzie korzystanie przez ojców z urlopów rodzicielsku ich jest normą. Natomiast w pokoleniu naszych rodziców to jest nie do pomyślenia. To jest tak abstrakcyjne, że to znaczy , że coś się stało, że coś jest nie tak. Może Jarek stracił pracę i teraz trzeba szybko coś zrobić ? Trzeba Jarek pomóc znaleźć pracę,  żeby Jola mogła zająć się dziećmi . Bo to jest nienaturalne.

Trzeba było wykonać pracę u podstaw, aby przekonać rodzinę, że to był nasz świadomy wybór.

This will close in 0 seconds