Pracodawca, który podąża za potrzebami pracowników

rozwój zawodowy kobiet

Pracodawca, który podąża za potrzebami pracowników

Powiedzmy sobie szczerze: partnerstwo w związkach, to stosunkowo nowy trend w Polsce. Jeszcze w pokoleniu naszych rodziców dominował tradycyjny podział ról: mężczyzna utrzymywał rodzinę, kobieta zajmowała się dziećmi i domem. Tak naprawdę partnerstwa się dopiero uczymy. Dotyczy to zarówno kobiet i mężczyzn indywidualnie. Dotyczy to również pracodawców.  

Każdy związek ma własną definicję partnerstwa oraz własne reguły, którymi się kieruje. Zasadniczo partnerstwo w związku opiera się na równym podziale różnego rodzaju obowiązków: tych prozaicznych, jak sprzątanie czy robienie zakupów, ale  też tych bardziej wymagających jak opieka nad bliskimi czy zapewnienie stałego dochodu do budżetu domowego. Dla większości rodzin wyzwaniem jest taka organizacja gospodarstwa domowego, aby wszystkie obowiązki zostały spełnione i pozostał jeszcze czas na przyjemności.

Pracującym rodzicom może pomóc pracodawca – taki, który widzi w swoich pracownikach ludzi, rodziców, mężów, żony i umie podążać za ich potrzebami. Z perspektywy pracowniczki State Street Bank widzę jak ważne jest to zrozumienie i wsparcie. Nasza firma jeszcze przed pandemią koronawirusa umożliwiała pracownikom pracę zdalną, dawała możliwość ustalenia elastycznych godzin pracy czy wykonywania pracy z innego biura, którego lokalizacja bardziej nam odpowiada. Możliwość zaoszczędzenia czasu przeznaczonego na dojazdy czy dostosowanie godzin pracy do naszych indywidualnych potrzeb to konkretna korzyść dla pracujących rodziców. Tak jak współpraca naszej firmy z sieciami żłobków oraz przedszkoli i preferencyjne warunki korzystania ze wskazanych placówek.

Kiedy nastała pandemia koronawirusa, nasze względnie poukładane życie zostało wywrócone do góry nogami. Ta nowa sytuacja jeszcze bardziej utrudniła „zarządzanie domem” i wystawiła wiele par na prawdziwy test z partnerstwa. Stanęliśmy przed wyzwaniami, które do tej pory nie istniały. Pracujemy teraz zdalnie – w State Street jest to prawie 95% pracowników.  W jednym domu pracujemy my i nasi partnerzy, nasze dzieci zdalnie się uczą, najmłodsi się bawią i oczekują naszej atencji. Nie każdy ma tak komfortową sytuację, aby zapewnić osobną przestrzeń każdemu z domowników. Nie każdy jest w stanie zorganizować pomoc do opieki nad młodszymi dziećmi.  Ci, którzy do tej pory mogli liczyć na wsparcie dziadków czy rodziny, tej możliwości już nie mają. Zatrudnienie opiekunki z kolei wiąże się z dodatkowymi obciążeniami dla rodzinnego budżetu.

Zaczęły pojawiać się pierwsze, niepokojące efekty tej sytuacji. Pracownicy mówią o problemie postawienia granicy pomiędzy życiem zawodowym, a życiem prywatnym. „Czuję, jakbym cały czas był/była w pracy!” – słyszymy coraz częściej.Zaczęły także pojawiać się problemy ze snem, poziom stresu wzrósł, a cierpliwość zmalała. „Jak mam równocześnie pracować i pilnować czy dzieci przed laptopami na pewno się uczą, a nie grają?” – pyta podirytowany Mateusz. „Jak mam efektywnie pracować, gdy co chwilę słyszę – mamo jeść, mamo pić, mamo pobaw się ze mną!” – dodaje Magda.

W 2020, z powodu pandemii, pojawiła się u nas w firmie możliwość skorzystania z dodatkowych dni wolnych przeznaczonych na opiekę nad dziećmi do lat 8. Według raportów kadrowych w State Street skorzystało z niej 673 osób, z czego 62% stanowiły kobiet i 38% mężczyzn. I tu pojawia się pytanie – jak wygląda nasze partnerstwo w dobie pandemii?

Badania społeczne dotyczące wykorzystania urlopów rodzicielskich oraz opiekuńczych jednoznacznie pokazują, iż to nadal kobiety zdecydowanie częściej decydują się na zapewnienie opieki dzieciom. Podczas pandemii liczba mężczyzn decydujących się na skorzystanie ze zwolnienia opiekuńczego nieznacznie wzrosła, ze 125 do 140 pracowników, jednak nadal to głównie kobiety korzystają z tej możliwości.

Podobnie wygląda sytuacja z urlopami rodzicielskimi – zdecydowało się go wykorzystać tylko 4 mężczyzn i aż 222 kobiet. Skąd te olbrzymie różnice? – Na urlop rodzicielski, półroczny, zdecydowałam się ja – mówi Agnieszka, pracowniczka State Street. – Po pierwsze firma męża nie jest zbyt przychylnie nastawiona do udzielania urlopów opiekuńczych mężczyznom. Gdzieś głęboko w świadomości mamy zakorzenione przeświadczenie, że to kobiety zajmują się dziećmi, podczas gdy mężczyźni koncentrują się na karierze. Takie są też oczekiwania przełożonych mojego męża w jego firmie. Na wyższych stanowiskach zasiadają głównie mężczyźni, od których wymaga się dostępności oraz obecności w pracy. Dłuższy, kilkumiesięczny urlop rodzicielski nie wchodzi po prostu w grę. Po drugie, istotny jest także aspekt finansowy: wynagrodzenie męża jest po prostu wyższe – dodaje. Jeżeli chodzi o opiekę nad dzieckiem w przypadku chorób, też to ja jestem tą osobą, która bierze wolne.

Nierówności w płacach to jeden z głównych argumentów, dla którego to głównie kobiety korzystają w Polsce z urlopów rodzicielskich. I tu duża rola pracodawców, aby temu przeciwdziałać. State Street w ramach globalnego procesu monitoruje wysokość zarobków pracowników obu płci i publikuje wyniki tych kontroli w ramach raportu Gender Pay Gap w Wielkiej Brytanii. W Polsce również dbamy o to, aby nie było dysproporcji w wysokości wynagrodzeń spowodowanych płcią – obowiązują te same stawki dla   przedstawicieli kadry na tych samych pozycjach zaszeregowania, o porównywalnych kompetencjach i doświadczeniach zawodowych. Kontrolowanie tego procesu to zadanie menadżerów oraz działów kadrowych.

Pomimo tego wśród wielu pracowników (mężczyzn) nadal pokutuje obawa, że kilkumiesięczna nieobecność w pracy, związana z urlopem rodzicielskim może wpłynąć  niekorzystnie na karierę. Grzegorz podzielił się swoimi obawami, że po powrocie, mogłoby się okazać, że pojawił się lepszy od niego kandydat i na awans musiałby znów pracować od początku. Dodaje jednak, że podczas chorób dzieci stara dzielić się opieką z żoną tak, aby każde z nich mogło wypełnić zarówno obowiązki zawodowe, jak również zająć się niedysponowanym  dzieckiem.

State Street Bank zależy na tym, aby być blisko realnych potrzeb pracowników. M.in. o tego typu obawach jak ta Grzegorza, rozmawiamy z pracownikami w ramach Programu Coachingowego dla przyszłych rodziców. Jest on realizowany przez sieć pracowniczą „Klub Pracujących Rodziców”. Otwarta dyskusja z menadżerem i planowanie kariery może nam pomóc osiągnąć nasze indywidualne cele, nawet jeżeli wydają się one wyzwaniem dla organizacji. Firma w sposób ciągły szkoli kadrę kierowniczą umożliwiając im udział w programach mentoringowych i coachingowych, po to, aby lepiej odpowiadać na potrzeby pracowników i tworzyć włączające miejsca pracy dla osób z różnymi potrzebami.

Ale partnerstwo w rodzinie nie opiera się tylko na podziale opieki nad dziećmi. Partnerstwo oznacza te same prawa i obowiązki dla obojga partnerów, w każdym aspekcie życia. Bez znaczenia czy mówimy o sprzątaniu, gotowaniu, odrabianiu lekcji czy uprawianiu sportów lub czasie tylko dla siebie. Każdy z nas ma czas, który może poświęcić na swoje zainteresowania: bieganie, jogę, boks, wyprawy górskie, ale także studia związane z zainteresowaniami. Dajemy sobie prawo do wolnego czasu, tylko dla nas – taki wentyl bezpieczeństwa.

Pamiętam, jak kilka lat temu pojechałam na 2-tygodniową podróż służbową do Stanów Zjednoczonych. Spotkałam się wtedy z ogromnym zdziwieniem, że jestem matką dwójki dzieci, wówczas 3 i 4- letnich. Pytano z kim zostały moje dzieci i na moją odpowiedź, że po prostu z tatą, reagowano z dużym zdziwieniem. Ja także byłam zaskoczona, że uczestnicząc w międzynarodowych warsztatach State Street w Bostonie, spotykając osoby aktywne zawodowo z różnych stron świata, słyszę takie pytania. Natomiast, obecność mężczyzn, często młodych ojców, nikogo nie dziwiła.

Badania przeprowadzone w State Street, dotyczące zainteresowania wydarzeniami organizowanymi przez różnego rodzaju sieci pracownicze pokazują, iż mężczyźni biorą udział głównie w wydarzeniach sportowych, warsztatach związanych z samorozwojem oraz ochroną środowiska podczas gdy kobiety w wydarzeniach związanych z rodzicielstwem oraz problemami społecznymi. Zastanawiam się na ile kobiety dostosowują się do oczekiwań środowiska, wpisując się dobrowolnie w rolę opiekunek, a na ile nieświadomie podążają tym schematem?

This will close in 0 seconds