Niepowtarzalne doświadczenie

Niepowtarzalne doświadczenie

Sylwia Ziemacka z Fundacji Share the Care rozmawia z Konradem Bartoszkiem z Citi Solutions Center na temat jego doświadczeń związanych z urlopem rodzicielskim. Konrad zamienił się z żoną kiedy ich drugi syn skończył 14 tygodni.

Skąd decyzja, aby skorzystać z urlopu rodzicielskiego?

W naszym przypadku to była naturalna kolej rzeczy wynikająca z kilku czynników. Przy naszym pierwszym dziecku urlop rodzicielski w pełnym wymiarze wykorzystała moja żona. Ja wtedy skorzystałem wyłącznie ze standardowego 2-tygodniowego urlopu ojcowskiego.

Już wtedy rozważałem, aby podzielić się z żoną rodzicielskim. Jednak względy finansowe wpłynęły na inną decyzję – utrata moich 20% wynagrodzenia w porównaniu z wynagrodzeniem żony, która wtedy pracowała na innym stanowisku w innym miejscu, zachwiałaby znacząco naszym budżetem domowym.

Jednak już wtedy, biorąc pod uwagę moją otwartość na takie rozwiązanie, ustaliliśmy z żoną, że przy drugim dziecku, to ja pójdę na rodzicielski. Uważaliśmy, że tak będzie uczciwie.

Po drodze zmieniła się sytuacja zawodowa mojej żony – otworzyła szkołę języków obcych na Pradze Południe w Warszawie. Kiedy nadszedł czas na drugie dziecko, nasza sytuacja finansowa była dokładnie odwrotna – ja na etacie, ona na działalności gospodarczej z własną firmą.  Wykorzystanie przeze mnie urlopu rodzicielskiego to było jedyne racjonalne rozwiązanie – zarówno finansowo i zawodowo. Ona nie chciała zostawiać szkoły językowej, a ja bardzo chciałem spędzić więcej czasu z dziećmi.

Jak wyobrażałeś sobie urlop rodzicielski?

Dla mnie perspektywa pójścia na prawie roczny urlop rodzicielski i przejście na totalnie inny tryb egzystowania wydawała się atrakcyjna. Moje dotychczasowe życie wyznaczały pewne schematy –  szkoła, studia, potem praca. Stały rytm od rana do wieczora. Jasno wyznaczone miejsca, w których trzeba być i zadania, które trzeba wykonać. Perspektywa przełączenia się na jakiś czas na inny tryb była w pewnym sensie zgodna ze mną – jestem domatorem i lubię angażować się w prace domowe.

Ponadto rok na przewietrzenia sobie głowy, zupełnie inne środowisko, zupełnie inne priorytety – wyobrażałem sobie, że dzięki temu zyskam nową perspektywę.

Citi jest firmą, która promuje aktywne ojcostwo. Czy byłeś trendsettrem w firmie?

Nie byłem trendsetterem – wiem, że w firmie byli już inni ojcowie korzystający z rodzicielskiego. Byłem chyba jednak pierwszym ojcem, który wziął rodzicielski w takim wymiarze. Zacząłem, kiedy syn miał 14 tygodni. Moja żona wykorzystała tylko 14 tygodni obowiązkowego macierzyńskiego. Ostatnich 6 tygodni zrzekła się na moją korzyść i potem już ja wykorzystałem cały rodzicielski.

Większość ojców w Polsce rezygnuje z wykorzystania części urlopu rodzicielskiego, ponieważ obawia się reakcji pracodawcy, utraty pozycji w firmie. Czy ty miałeś takie obawy?

Nie miałem żadnych obaw w stosunku do pracodawcy. Nie czułem żadnego stresu. Trochę się martwiłem, czy sytuacja operacyjna związana z moją dłuższą nieobecnością nie obciąży znacznie moich kolegów i koleżanek z zespołu. Miałem jednak świadomość, że idąc tym tropem, nigdy nie byłoby optymalnego momentu na taką decyzję.

Znałem oczywiście różne historie od znajomych spoza pracy – moi koledzy mówili, że u nich w pracy by coś takiego nie przeszło i nie mieliby dokąd wracać po rodzicielskim. Znajomi pytali mnie czy się nie boję. Ja się nie bałem.

A jak wyglądał moment kiedy poinformowałeś pracodawcę o swojej decyzji?

Muszę przyznać, że to było bardzo miłe doświadczenie. Dużo wcześniej miałem zaplanowany urlop rodzicielski i poinformowałem moją przełożoną o mojej dłuższej nieobecności z 3-miesięcznym wyprzedzeniem. Uznałem, że tak będzie uczciwie względem zespołu.

Reakcja mojej bezpośredniej przełożonej Joanny i zespołu była bardzo pozytywna. Ostatniego dnia przed urlopem rodzicielskim zostałem bardzo serdecznie pożegnany przez moich współpracowników.

A ja było po powrocie?

Zostałem ciepło przywitany  i bardzo to doceniłem. Ta sytuacja powitania utrwaliła moje poczucie przynależności do firmy. Świetna rzecz.

Czyli wszedłeś w życie zawodowe jak w masło po tak długiej nieobecności?

Tak. Moja przełożona, za co jej jestem bardzo wdzięczny, postarała się, aby mnie wprowadzić we wszystkie zmiany, nowe zadania i nakreślić bieżącą sytuację w firmie.

Jakim doświadczeniem był dla ciebie urlop rodzicielski?

Dla mnie osobiście urlop rodzicielski był przyjemnym doświadczeniem. Będę to miło wspominał i będę do tego tęsknił.

Nie mogę jednak powiedzieć, żeby coś mnie zaskoczyło. Było tak jak się spodziewałem. Dla mnie to pierwsze dziecko było nowym doświadczeniem. Wtedy nie brałem rodzicielskiego. Przy drugim dziecku niezbędne umiejętności już posiadałem.

Wydaje mi się, że drugie dziecko zmienia mniej niż pierwsze, ale dokłada więcej pracy. Wbrew pozorom przy pierwszym synu nie było 2 razy łatwiej, a 4 razy łatwiej.

Warto podkreślić, że moja żona ma wolny zawód i mogłem liczyć na sporo wsparcia z jej strony. W pierwszych tygodniach, nasze dziecko jeszcze było karmione piersią. To wymagało, abyśmy orbitowali jak satelity w okolicach miejsca pobytu matki. To zresztą nie było trudne, bo żona swoją szkołę języków obcych otworzyła obok domu. Zabierałem naszego syna na lunch na drugą stronę ulicy. Także logistycznie urządziliśmy się dobrze i tak jak chcieliśmy.

Czy twoje życie zawodowe coś zyskało na tym doświadczeniu z rodzicielskiego?

 To co na pewno zyskało, to moje poczucie przynależności do zespołu i firmy – wspominałem jak miło zostałem pożegnany i przywitany.

Kiedy przywykłem, że jestem na rodzicielskim, z sympatią wspominałem biuro i współpracowników. Cieszyłem się, że ich widzę po powrocie. Paradoksalnie moja nieobecność poskutkowała lepszą integracją  z zespołem.

Wpłynęło to również na wzrost zaufania do mojego przełożonego i firmy. Miałem poczucie, że jestem w Citi wspierany. Moja przełożona dołożyła wszelkich starań, abym wdrożył się łatwo w życie firmy po powrocie z rodzicielskiego. Wszystko to złożyło się na moje poczucie bezpieczeństwa.

Często w Fundacji Share the Care zastanawiamy się jakimi argumentami przekonywać ojców do korzystania z urlopów rodzicielskich. Masz jakiś pomysł?

Możliwość zaangażowania i poznawania moich dzieci od najwcześniejszych tygodni była doświadczeniem ważnym i takim, które się już nie powtórzy. Nie ma opcji, aby się powtórzyło. Dzieci rosną i nawet jak nas potrzebują, to już na innym etapie, w innym obszarze.

Ta sytuacja również sprowokowała mnie do interesujących refleksji na temat rzeczywistości jako takiej. Byłbym zdecydowanie o tę sferę uboższy, gdybym nie skorzystał z rodzicielskiego, gdybym się nie zaangażował.

A bardzo łatwo jest się nie angażować. W naszej kulturze nadal często słyszę, że urlop macierzyński czy rodzicielski to przywilej matki. I słyszę to ze wszystkich możliwych stronach – od matek, ojców, pracodawców. Myślę, że to niedobrze. Na szczęście coś się zmienia, przynajmniej w środowiskach, w których ja się obracam.

No właśnie. Citi wdrożyło dodatkowe benefity dla ojców po urodzeniu się dziecka. Jaki to ma wpływ na proces decyzyjny świeżo upieczonych ojców?

Bardzo mnie cieszy takie podejście. Firma finansuje 2 dodatkowe tygodnie urlopu, aby ojcowie spędzili czas ze swoim dzieckiem. To super zachęta, bo kwestie finansowe często determinują decyzje o podziale urlopów rodzicielskich. Wprowadzając takie wsparcie dla pracujących ojców, Citi  uznaje mężczyzn jako pełnoprawnych opiekunów i akceptuje ich prawo do opieki nad dzieckiem. To istotny gest.

A co byś powiedział ojcom, którzy rozważają skorzystanie z urlopu rodzicielskiego?

Jeśli jest się zainteresowanym wspólnym wychowywaniem dziecka, to każdy rodzic powinien przynajmniej kilka tygodni spędzić z dzieckiem sam na sam. Po to, żeby nauczyć się „obsługi” dziecka i aby zyskać przestrzeń do budowania swojej relacji z dzieckiem.

Super, że to powiedziałeś. Jako Fundacja często tłumaczymy, że ważne, aby ojciec mógł przez jakiś czas samodzielnie spędzić czas z dzieckiem. Urlop ojcowski jest traktowany jako opieka nad mamą po porodzie. Dopiero urlop rodzicielski, którym rodzice się dzielą, tworzy przestrzeń do budowania relacji, do nauki zajmowania się dzieckiem. 

Dokładnie tak było w moim przypadku. Przy pierwszym dziecku, skorzystałem z 2-tygodniowego urlopu ojcowskiego, aby zająć się żoną, która to zajmowała się naszym noworodkiem.

Urlop rodzicielski to inne doświadczenie. Czas na budowanie relacji i wypracowywanie swoich własnych patentów na opiekę nad dzieckiem. To jest bardzo ważny czas i uważam, że każde z rodziców powinno tego doświadczyć. To jest wartość sama w sobie.

Dodaj komentarz

# OBSERWUJ NAS NA INSTAGRAMIE