Adopcja – doświadczenia rodziców

Adopcja – doświadczenia rodziców

Autorka: Monika Stefanowicz, Menadżerka w dziale księgowości, State Street Bank

Sylwia od 14 lat pracuje jako wychowawca w Domu Opieki dla dzieci powyżej 6 roku życia. W tym czasie do skutku doszły tylko 4 adopcje – wszystkie do rodzin zagranicznych. Obecna polityka rządu dopuszcza tylko adopcje krajowe, więc od kilku lat nie ma ich wcale.

Kasia już piąty rok czeka na informację z Ośrodka Adopcyjnego, czy jest dziecko, które mogłaby adoptować.

Magda usłyszała, ze starania o adopcje niemowlęcia  musiałaby rozpocząć najpóźniej w wieku 32 lat, ponieważ okres przygotowawczy do adopcji oraz późniejszy czas oczekiwania na dziecko wynosi kilka dobrych lat.  

Temat adopcji jest bardzo złożony i wygląda inaczej z każdej perspektywy. Ale w jednym zgadzają się wszyscy: obecny, 6-letni okres oczekiwania na adopcję (nie wliczając czasu na szkolenie przygotowujące, które trwa do 2 lat) jest absurdalnie długi.

Przyczyn takiej sytuacji należy szukać w różnych źródłach. Głównym problemem spowalniającym cały proces jest nieuregulowana sytuacja prawna dzieci. Wystarczy nikły, nieregularny kontakt ze strony rodziny biologicznej, bliższej lub dalszej, a sąd wstrzymuje  działania.

– Obecna polityka społeczna faworyzuje rodziny biologiczne – mówi Sylwia, pracownica Domu Opieki. – Sądy muszą rozpatrzyć każdy wniosek o opiekę złożony przez rodzinę dziecka. Często członkowie rodzin nie kierują się faktycznym jego dobrem i chęcią opieki. Niestety, to dodatkowe świadczenie w postaci 500+ jest dla nich zachętą do starania się o opiekę prawną.

Trzeba jasno powiedzieć, że w Domu Opieki przebywają głównie dzieci z rodzin dysfunkcyjnych, z problemami alkoholowymi lub z takich, w których panuje przemoc. Dla nich regularny zastrzyk gotówki jest sprawą najważniejszą.

Innym problemem jest małe zainteresowanie adopcjami dzieci powyżej 5 roku życia.

– Rodziny często wybierają dzieci młodsze – mówi Sylwia. – Boją się, że starsze pamiętają swoich biologicznych rodziców i chcą utrzymywać z nimi kontakt. Obawiają się, że będzie trudno zbudować więzi ze starszym dzieckiem lub nauczyć go funkcjonowania w innym środowisku. Do stresu związanego z adopcją dochodzą jeszcze problemy z wiekiem dorastania – dodaje. – Trzeba też pamiętać o tym, że powyżej 13 roku życia dziecko musi wyrazić zgodę na adopcję. Często nastolatki takiej zgody nie wyrażają, nawet jeśli wiąże się to z rozłączeniem z rodzeństwem.

Zasadą w Domach Opieki jest nierozłączanie rodzeństw, chyba, że są to rodzeństwa wielodzietne [powyżej trojga dzieci]. Wtedy dochodzi do bardzo trudnych decyzji: czy rozdzielić dzieci i dać im szansę na życie w normalnym domu, czy pozostawić wszystkich razem w Domu Opieki.

– Pamiętam przypadek siedmiorga rodzeństwa – mówi Sylwia – czworo dzieci miało szansę na adopcję, pozostała trójka nie wyraziła na to zgody. Podjęliśmy wtedy trudną decyzję o ich rozłączeniu i czworo z rodzeństwa trafiło do cudownej rodziny we Włoszech. Po latach dzieci odnalazły się i utrzymują ze sobą kontakt.

Problem nieuregulowanej sytuacji prawnej dzieci podnosi też Monika, adopcyjna mama.

– 95% dzieci, które mogłyby trafić do Ośrodków Adopcyjnych ma nieuregulowaną sytuację prawną, która im to uniemożliwia – mówi. – Takie dzieci latami przebywają w pieczy zastępczej i są wyłączone z procesu adopcyjnego. Nieudolność systemu powoduje, że proces odebrania praw rodzicielskich jest bardzo długi. Zdarza się też niestety, że rozpoczęty już proces adopcyjny dziecka zostaje nagle przerwany, ponieważ niespodziewanie do sądu zgłasza się dalsza rodzina dziecka – dodaje.

Rodzina, aby mogła zostać rodziną adopcyjną, musi przejść długi proces przygotowawczy. Rozpoczyna się on od rozmów z psychologami i pedagogami oraz testów psychologicznych. Następnie trzeba przejść kwalifikację upoważniającą do wzięcia udziału w 6-miesięcznym kursie adopcyjnym. Po jego zakończeniu wieloosobowa Komisja Kwalifikacyjna wydaje decyzję o przyznaniu kwalifikacji, która ma 3-letni okres ważności. Po jego upływie trzeba starać się o przedłużenie.

Następnym krokiem jest wypełnienie niezbędnych dokumentów, w których między innymi podaje się informacje o rodzinie oraz preferencje dotyczące adoptowanego dziecka. Ma to pomóc w późniejszym procesie łączenia dzieci z oczekującymi rodzinami. Pozostaje tylko czekać.

– Dzieci oczekujących na adopcje w Polsce brakuje – mówi Monika. Na dzień 1 maja, w moim Ośrodku Adopcyjnym jest 60 rodzin oczekujących na dziecko. A dzieci nie ma wcale.

Ośrodki Adopcyjne dysponują listami dzieci mogących trafić do rodzin adopcyjnych. Kiedy Ośrodek dostaje informacje o oczekującym dziecku, porównuje jego profil z preferencjami rodziny i na tej podstawie kontaktuje się z odpowiednią rodziną. Ta ma 48 godzin na podjęcie decyzji, czy skontaktuje się z dzieckiem. Musi tez osobiście odebrać kartę dziecka. Karta zawiera znikome informacje, przeważnie sprowadzające się do wywiadu środowiskowego i medycznego. Rzadko pojawia się tam zdjęcie.

– To duży stres dla wszystkich – mówi Monika. – Nagle dostajesz informację, że jest dziecko, które można adoptować i masz tylko podstawowe informacje o dziecku: wiek, płeć, rzadko zdjęcie. Kartę z wywiadem medycznym i środowiskowym należy odebrać osobiście w ciągu 48 godzin, nieważne w której części Polski –– dodaje. – To jest dodatkowy problem dla wielu rodzin: z dnia na dzień zorganizować urlop w pracy oraz transport do odległego często zakątka kraju.

Jeżeli rodzina decyduje się na podjęcie kontaktu z dzieckiem, organizuje się  szereg spotkań: najpierw na terenie placówki, w której dziecko przebywa, później, jeżeli nawiążą się między nimi dobre relacje, opiekun prawny wraz z dzieckiem odwiedza potencjalnych rodziców w ich domu.

Kolejnym krokiem jest powierzenie rodzinie tymczasowej pieczy nad dzieckiem. W tym czasie, trwającym około kilku tygodni, rodzina opiekuje się dzieckiem pod regularną kontrolą opiekunów prawnych. Na podstawie kontroli opiniują oni, czy opieka przebiega poprawnie oraz czy udało się nawiązać relacje dziecko-rodzina. Na końcu sąd, posiłkując się opiniami opiekunów prawnych, orzeka prawomocną adopcję.

– Cały proces zdobycia praw do adopcji w moim przypadku trwał 1,5 roku – mówi Monika. – Trzeba zdać sobie sprawę, jak bardzo jest to czasochłonne: spotkania, kurs przygotowawczy, późniejsze spotkania z opiekunami prawnymi i na końcu z dzieckiem – dodaje. – Jeżeli dodatkowo dziecko przebywa w innej części kraju, sprawa komplikuje się jeszcze bardziej. Wszystko to musimy zorganizować w naszym wolnym czasie, czyli po prostu poświęcić na to weekendy lub urlop wypoczynkowy. Ważne jest także to, że w przypadku adopcji dziecka, które ukończyło 7 rok życia, rodzicom nie przysługuje urlop macierzyński – -mówi. Nam się poszczęściło i kilka lat temu adoptowaliśmy 14-miesięczną dziewczynkę, mieliśmy więc możliwość spokojnej adaptacji. Po roku opieki nad córką zgłosiliśmy się ponownie do Ośrodka Adopcyjnego z chęcią adopcji drugiego dziecka – dodaje. – Na adopcję syna czekaliśmy ponad 5,5 roku, gdyż dopasowanie potrzeb dziecka do rodziny, w której jest już inne dziecko, to zdecydowanie większe wyzwanie.

Obecnie Monika i jej rodzina przechodzą przez okres preadopcyjny, w którym dziecko mieszka już z nimi i wspólnie budują nowe więzi. To z pewnością nie jest łatwe doświadczenie ani dla obojga dzieci, ani dla rodziców, tym bardziej, że nowe dziecko jest już w wieku przedszkolnym i wnosi ze sobą bagaż różnych doświadczeń i przyzwyczajeń z dotychczasowego świata, w którym żyło.

Dyrektor Ośrodka Adopcyjnego i Stowarzyszenia „Pro Familia” pani Agnieszka Ziętarska wskazuje na dodatkowy problem, jakim jest sprostanie oczekiwaniom rodziców przy równoczesnym zaspokojeniu potrzeb dzieci.

– Najtrudniejsze zadanie ośrodka adopcyjnego to pogodzić oczekiwania dziecka i potencjalnych kandydatów – mówi. – Jak pokazuje doświadczenie ośrodka historia rodziców biologicznych ma ogromny wpływ na akceptację dziecka przez potencjalnych kandydatów – dodaje. – Oczekiwania kandydatów, iż historia ich dziecka nie będzie w żaden sposób obciążona, są mało realne, a mimo to rodziny wykluczają dzieci z Płodowym Zespołem Alkoholowym, niepełnosprawnością intelektualną, chorobami przewlekłymi czy chorobami genetycznymi, mając nadzieję, że pojawi się w ich życiu zdrowe dziecko – mówi.

Dla Ośrodka Adopcyjnego najważniejsze jest zaspokojenie potrzeb dzieci i to z tego punktu widzenia łączeni są kandydaci na rodziców z dziećmi.

– Wykluczenie występowania uzależnienia, choroby psychicznej czy niepełnosprawności intelektualnej u rodziców biologicznych, podawane w oczekiwaniach na dziecko adopcyjne, właściwie wyklucza możliwość dokonania doboru przez ośrodek adopcyjny – mówi pani Agnieszka. – Pewnie dlatego część kandydatów długo oczekujących na dobór dziecka przez ośrodek odczuwa frustrację – dodaje.

– Dodatkowo często długie oczekiwanie na adopcję może powodować zmianę oczekiwań i „złudną” otwartość na deficyty i wiek dzieci, które w ocenie kandydatów mogą przyspieszyć proces adopcji – mówi. – Niestety ta nieprawidłowa motywacja i otwartość, gdy nie jest zgodna z rzeczywistymi oczekiwaniami, może w przyszłości spowodować ryzyko odrzucenia nieakceptowanego wewnętrznie dziecka. Warto zatem zastanowić się głębiej nad naszą potrzebą bycia rodzicem, gdyż akceptacja jest niezbędna do powodzenia adopcji – stwierdza.

Photo by Tyler McRobert on Unsplash

Dodaj komentarz