A gdzie dziecko?

Maria Konarowska

A gdzie dziecko?

„A dziecko gdzie ?!?” To pytanie słyszę ostatnio chyba NAJCZĘŚCIEJ. Teraz, kiedy Gaja dobija do dwóch lat, kiedy rutyna dni się stabilizuje a ja zaczęłam umiejętniej operować zadaniami rodzicielsko domowymi, mam dla siebie i swoich rzeczy więcej czasu. W związku z tym, kiedy spotykam kogoś i jestem akurat sama, często słyszę: „A gdzie dziecko?” Odpowiadam : „w przedszkolu”, „z tatą”, z babcią” albo cokolwiek, co oznacza że NIE JA się nią zajmuję. Zajmuje się pracą, sobą, a jeszcze nie daj Boże jem wtedy np. sama obiad w knajpie!!! Otrzymuje wtedy oceniające spojrzenie i zdarza się, że podąża za nim komentarz w stylu: „Aha, dziecko oddałaś, a sama na lunche sobie chodzisz, No ładnie..!” I niby idzie za tym od razu jakiś uśmieszek, że to żarcik taki, to powiem Wam, że za każdym razem, to jakoś kłuje…

Nie żebym myślała, że mi się nie należy parę chwil w samotności albo odrobina przyjemności, ale jednak to się zasiewa jakimś nieprzyjemnym ziarnem poczucia winy. Te obszary, w których Matki i tak mają problem-czy dobrze postępują, czy dobrze karmią, czy nie za ciepło ubrały albo czy nie za długo siedziała dzisiaj w przedszkolu… Te obszary, skomentowane, nawet niby żartem ale jednak szpileczka… One są wtedy, jak rozdrapywane strupy. Cieżko się potem cieszyć z lekką głową z wolnego czasu albo ze spaceru z dzieckiem z domniemanym przegrzaniem. I chyba nie ważne jak bardzo jestem przekonana o słuszności czasu dla siebie, to i tak gdzieś tam z tyłu głowy ląduje i emanuje czarną treścią wyrzutów sumienia.

Kiedyś pisałam już o tym jak potrzebny jest język wsparcia dla Mamy noworodka, która się gubi w radach-poradach, ale to zagubienie…może i się oswaja z czasem, natomiast raczej się nie kończy. Dalej potrzebny jest język wsparcia, przysłowiowe poklepanie po plecach . To nadal czas, w którym uczymy się jak organizować życie z dzieckiem bez dziecka. Jak to ogarnąć , żeby było dobrze, jak zrobić żeby zająć się i sobą i nie zaniedbywać relacji. Uczymy się łapać balans między troską, a zamartwianiem się, między zdrowym dystansem a toksyczną kontrolą… To nadal jest trudne. Nie ważne ile lat ma dziecko, my zawsze będziemy się odrobine martwić czy podejmujemy dobre decyzje.

Dlatego kiedy zobaczycie znajomą, przyjaciółkę, siostrę, koleżankę, która akurat jest bez dziecka, spytajcie ją jakie ma plany albo powiedzcie, że ma ładny kapelusz. Ona właśnie próbuje być sama ze sobą BEZ dziecka. Na chwile ma swoje ciało dla siebie, nikt na niej nie wisi i nie woła „Mamooooo!” i podejrzewam, ze z chęcią poruszy z Wami inne tematy niż dziecko.

#mamasaysbekind

Przeczytaj też: „Rodzicielstwo work in progress”

Dodaj komentarz