Święta „bez spinki”

święta

Święta „bez spinki”

Święta to czas radości, a nie kontrola sanepidu. Wrzućmy na luz!

Czy kiedykolwiek życzyliście komuś „czystych świąt”? A może „błyszczących podłóg i okien”? Nie? To dlaczego wciąż zaharowujemy się i tracimy czas oraz nerwy na te – wcale nie najważniejsze – aspekty świętowania? 

Razem z marką Yope ogłosiliśmy konkurs-przepis na rodzinne święta „bez spinki”. Dlaczego? Bo zależy nam, by wspólny czas – a przecież święta to ten moment – był wartościowy, radosny, pełny miłości i radości. A nie pełny stresów i nerwów, które zżerają nas z powodu gonienia za porządkowym ideałem.  

Mieliśmy proste pytanie 

Bo to smutna rzeczywistość w wielu domach! Kobiety piszą na forach, jak jedną ręką bujają wózek, a drugą mieszają bigos. Jak nie śpią po nocach, bo lepią pierogi. Jak zaharowują się z mopem, a potem przy wigilijnym stole nie mają siły cieszyć się ze świąt. A nie o to w świętach chodzi! 

Dlatego zadaliśmy Wam proste pytanie: „Czy ten przedświąteczny czas oznacza dla Was stres, tysiąc spraw do ogarnięcia i niekończącą się listę rzeczy do zrobienia? Czy pęd przygotowań, zakupów prezentów nie odciąga nas od tego, aby skupić się na najbliższych?”. 

I poprosiliśmy, byście dali znać, jak to jest w Waszych domach. Czy relacje i jakościowy czas razem wygrywają z natłokiem przedświątecznych obowiązków. 

Wasze odpowiedzi dały nam do myślenia. I mamy nadzieję, że będą inspiracją dla naszych Czytelniczek i Czytelników!

Oto, co napisałyście: 

Izabela  

W wielu domach z przykrością obserwuję przerost formy nad treścią, jeśli idzie o święta Bożego Narodzenia. Przed świętami liczne porządki i pokrzykiwanie na dzieci, bo przecież przeszkadzają. Potem pieczenie i gotowanie  – i znów ta sama sytuacja z przeszkadzającymi dziećmi. W święta trzeba zastawić stół i usiąść przy stole, napić się ze szwagrami… Dzieci? Cóż, może włączą telewizor, albo pobawią się zabawkami, które dostały pod choinkę? Po świętach być może znajdzie się dla nich czas. Taki obraz świąt bardzo mnie do nich zniechęca. Do tego stopnia, że nazywam się Grinchem. Unikam takiej celebracji świąt, przez co wychodzę na odludka. A jednak potrafię przez to ocalić to, co w tych świętach najważniejsze. Ktoś widzi brak gruntownych porządków – ja widzę wspólne śpiewanie kolęd z córką i układanie puzzli. Ktoś widzi tylko jedno ciasto na stole – ja widzę brak skłonności do wyrzucania jedzenia i namawiania innych żeby jedli (bo się zepsuje). Ktoś widzi brak gości w święta w domu – ja widzę spokój i prawdziwie rodzinny czas, który mogę poświęcić naprawdę najbliższym. W moim domu brakuje wielu tradycyjnych rzeczy, ale też nie ma złośliwostek od dalekich ciotek i wujków i wtykania nosa w cudze sprawy. Dla mnie takie święta są najpiękniejsze, bo moje. Spędzane tak jak chcę i z tymi osobami, które najbardziej się dla mnie liczą. Nic na pokaz, wszystko od serca. I mam nadzieję, że moje dzieci przekażą to dalej – gdy przyjdzie na to czas. 

Ewelina

U nas w domu zawsze są wspólne, rodzinne przygotowania do świąt, czyli robienie ozdób na choinkę, klejenie koszyczków, kolorowych łańcuchów, owijanie orzechów, robienie aniołków, suszenie cytrusów. To piękne i pachnące drzewko, które wspólnie ubieramy. To dom pachnący grzybami i suszem owocowym na kompot, zakwasem na barszcz, kiszoną kapustą, którą podjadamy. Razem z córką lepimy uszka i pierogi oraz pieczemy pierniczki.
Każdy ma czas, nie ma stresu i pędu, każdy ma uśmiech na twarzy i życzliwość w sercu. Liczy się drugi człowiek i jego obecność, wspólne rozmowy, przytulanie i kolędowanie. Cała otoczka, magia, która ma prawdziwy sens. Rodzinne ciepło z miłością w tle, czekanie na bliskich, nie na prezenty, tylko właśnie na ich obecność, która sprawia, że raz w roku te dni są wyjątkowe. 

Sylwia 

Przygotowania do Świąt zaczynam już miesiąc wcześniej, wieczorami siadam i rozpisuję menu, robię listę zakupów. Co się da – gotuję wcześniej i mrożę. Prezentów szukam już pod koniec listopada, bo w grudniu firmy przewozowe mają przeładowanie i dłużej trzeba czekać na przesyłki. Od razu kiedy prezenty do mnie docierają na bieżąco je pakuję. Choinkę ubieram kilka dni wcześniej, w wigilię rozmrażam przygotowane jedzenie, chowam pod choinkę prezenty i mogę się cieszyć czasem z rodziną. Dla mnie zdecydowanie ważniejszy jest czas spędzony z bliskimi, nie ma nic cenniejszego, więc nie ma co stresować się i denerwować, nawet jeśli nie uda nam się dopiąć wszystkiego na ostatni guzik, to przecież nie jest najważniejsze. 

Natalia 

Moim zdaniem najważniejsze, by przetrwać świąteczny czas w chociaż względnym spokoju, to zrobić plan minimum. Rzeczy do zrobienia rzeczywiście jest sporo: sprzątanie, gotowanie, prezenty, zaproszenia, wyjazdy… Ale to zajęcia, które można rozłożyć w czasie i rozdzielić między poszczególnych członków rodziny. Nie warto też stawiać poprzeczki zbyt wysoko: potraw nie musi być 12, a część można kupić gotową, np. ciasto, za to inną przygotować już teraz w ramach wspólnego czasu z rodziną, np. pierogi, które poczekają w zamrażarce. Za porządek mogą odpowiadać wszyscy, każdy za swój pokój, nawet maluchy potrafią zetrzeć kurze. I nie trzeba urządzać sprzątania roku – wystarczy odkurzyć, zmienić firanki i narzuty, schować wyprane ubrania do szafek. Co do prezentów: można zachęcić dzieci, by zrobiły coś same w ramach zabawy i postawić na minimalizm – każdy wylosuje jedną osobę i jej coś wręczy. To zaoszczędzi pieniądze i czas. Święta, to nie zawody na najczystszy dom, najwymyślniejsze potrawy i najdroższą oraz największą furę prezentów. To czas, kiedy w nastrojowej atmosferze pachnącej goździkami i towarzyszącym dźwiękiem kolęd możemy spędzić razem czas, zjeść makowca (nawet z pobliskiej cukierni) i jak co roku razem obejrzeć Kevina, a kolejnego dnia spalić świąteczne kalorie na spacerze i rzucaniu się śnieżkami. Przecież po wszystkim nie będziemy pamiętać czy uszka były perfekcyjnie zlepione. Za to fajnie byłoby, gdyby we wspomnieniach pozostały uśmiechnięte buzie i dużo uścisków. 

Magda 

Przepis na udane Święta! Na pewno nie od mojej Babci, która prała wszystko do ostatniej szmatki dzień przed Bożym Narodzeniem, a w noc poprzedzającą Święta cała Rodzina musiała spać w pościeli bez poszewek! Bo się suszyły! Brrrr! Na pewno nie od Mojej Mamy, która na kolanach kazała szorować gres na podłodze w salonie, przedpokoju, kuchni i łazience, a ja zakładałam nakolanniki z siatkówki by to przeżyć! O nie, dziękuję!
Mój przepis to dobre zarządzanie! Podzielenie zadań i czasu na domowników- tak, także dzieci! Tak, dzieci sprzątają! Tak, nawet i toaletę jak trzeba, bo jak nie trzeba to nie. Mąż to najsłabsze ogniwo w tym procesie, ale daje radę! Trzy flagowe potrawy! Piękne światełka w całym domu, rozpalony kominek. A i piękny manicure! 

Dziękujemy za Wasze odpowiedzi są one bardzo inspirujące. Życzymy Wam wspaniałych świąt. Czyli jakich? Takich, jakie Wam się marzą, a nie jakie „powinny być”.

Świętujmy po swojemu! Rodzinnie i z miłością. 

Podobają Ci się nasze działania?

Prowadzimy zbiórkę na bezpłatne webinary dla rodziców – o ich prawach i o budowaniu partnerstwa w związku. 

Wejdź na Patronie i wesprzyj nas!

Dodaj komentarz