Straciliśmy dużo czasu, by zrozumieć przepisy

Straciliśmy dużo czasu, by zrozumieć przepisy

Straciliśmy dużo czasu, by zrozumieć przepisy

Magdalena ma 34 lata, Piotr 32. Ich syn Hektor urodził się w kwietniu 2021 r. Ona wzięła 20 tygodni macierzyńskiego i osiem rodzicielskiego, a on 24 tygodnie rodzicielskiego. Poznajcie ich historię podziału opieki nad synem.

Prowadzimy nowy cykl. Będziemy w nim prezentować pary, które postanowiły podzielić się urlopem rodzicielskim (a czasami także macierzyńskim). A także rodziców, którzy po prostu podzielili się opieką nad dziećmi inaczej, niż 99 proc. par. Takie są bowiem statystyki Zakładu Ubezpieczeń Społecznych za 2021 r.: 99 proc. urlopów rodzicielskich biorą matki. Ojcowie poszli na nie tylko w 1 procencie przypadków. 

Chcemy to zmienić. A nic tak nie zachęca do próbowania nowych rzeczy i rozwiązań, niż konkretne przypadki i historie innych ludzi. Poznajcie naszą kolejną parę! 

Skąd pomysł na podział urlopu rodzicielskiego? 

To „ustaliło się” dawno! – Gdy zaczęłam pracę w IT, znajomi śmiali się, że jak kiedy będę mieć dziecko, to ojciec pójdzie na macierzyński, bo będzie się to bardziej opłacać. Potem, gdy poznałam się z Piotrkiem i wszystko potoczyło się super do założenia rodziny, to on stwierdził, że nie miałby nic przeciwko. Ale nie wiedziałam, że faktycznie można się tak podzielić. Słuchałam akurat „Matka też człowiek”, jak była u niej „Położna Kasia” – potem na stronie słuchałam rozmowy z „Mamą prawnik” i tak się dowiedziałam, że jest taka szansa. To wtedy podjęliśmy decyzję, że tak zrobimy – opowiada Magdalena.


Jak wyglądało załatwianie formalności?

Dużo czytałam co i jak ogarnąć, niestety język prawniczy jest trudny i ciężko było się połapać. Potem poprosiliśmy o pomoc znajomą, która jest radcą prawnym, żeby pomogła nam w interpretacji. Wtedy – wiedząc już wszystko (tak myśleliśmy) – czekaliśmy na dzień, kiedy urodzi się maluch. Zależało nam przede wszystkim na tym, żeby był cały rok dostawać 80 proc. pensji. Plan ten zakładał złożenie wniosku od razu o podział w obu zakładach pracy – tak po prostu. Niestety, w rzeczywistości było to trochę trudniejsze. Po konsultacji z ZUS-em dowiedziałam się, że wystarczy złożyć wniosek w naszych zakładach pracy o dokładnym podziale i już. Niestety, moja firma (Magdaleny – dop. red.) jest amerykańska i jesteśmy rozliczani przez outsourcing i oni nic poza dokładnymi wnioskami ze strony ZUS nie brali pod uwagę. Tutaj pomogła nam dużo Ania – HR w mojej firmie. Po tygodniu batalii w końcu ja – mama – wypisałam wniosek o macierzyński i cały rodzicielski – żebyśmy mieli 80 proc. pensji. Ania powiedziała, że po prostu 21 dni przed tym, jak już będę chciała wrócić, będę musiała u siebie złożyć rezygnację z urlopu, a Piotrek u siebie kwit, że zaczyna rodzicielski.

Trochę to pokręcone, ale w efekcie udało się super. Szkoda tylko, że przed narodzinami malucha spędziliśmy strasznie dużo czasu na tym, żeby to zrozumieć, a w efekcie i tak musieliśmy zrobić inaczej.

Jak rodzina i znajomi zareagowali na decyzję o podziale urlopu? 

Nasi rodzice byli zdziwieni pomysłem, ale z czasem sami zaczęli się do tego przekonywać. Teraz stwierdzają, że jest to superpomysł. Wśród znajomych było zdziwienie i też różne śmieszki, dowcipy. Ale średnio się tym przejmowaliśmy, a oni też z czasem się znudzili. 

U mnie w pracy wszyscy byli bardzo zadowoleni, że wrócę wcześniej. Nie było problemów ani jakiś schodków.

U Piotrka w pracy na początku niby było wszystko w porządku, znajomi się trochę nabijali, ale raczej pozytywnie do tego podchodzili. Problemy się zaczęły, jak już Piotrek był na urlopie. Miał on obiecany awans, ale prezes wraz z kierownikiem oddziału stwierdzili, że firma mu nie ufa i nie będzie miał motywacji, żeby wrócić. Ominęła go także roczna premia uznaniowa, choć sumiennie pracował, nie spóźniał się, nie brał L4, nie brał urlopów na żądanie, nie miał jeszcze wykorzystanego całego urlopu nawet. Jedyne, co to wziął, 2 tygodnie ojcowskiego zaraz po urodzeniu.

Jak można rodzicom ułatwić proces przechodzenia i dzielenia się urlopami?

Przede wszystkim ważna jest świadomość wśród kadr i firm – bo niewiele osób w ogóle wie, że jest taka możliwość. Dużo ludzi myśli, że cały rok jest macierzyński!

Super byłoby mieć się do kogo zwrócić w temacie dokumentów i części formalnej – bo niestety prawo jedno, ZUS drugie, a w zakładach pracy trzecie i czwarte. Co może zniechęcić bardzo. Promowanie przez Państwo podziału urlopów trochę się zaczęło, bo chcą wprowadzić ten obowiązkowy czas z rodzicielskiego dla ojca.

Doinformowanie firm, bo odnieśliśmy wrażenie, że u Piotrka w pracy w ogóle nie wiedzieli na początku o co nam chodzi.

Tato? Masz poczucie, że idąc na urlop rodzicielski, zrobiłeś coś niezwykłego?

Czas z synem jest dla mnie bardzo ważny i cieszę się, że mogę być z nim więcej niż kilka godzin dziennie. Bardzo lubię z nim spędzać czas i się z nim bawić. Bardzo podziwiam mamy, które są cały czas tylko z dziećmi. To ciężka i trudna praca, a nie urlop.

Mamo? Czy podział urlopu miał wpływ na twoje życie zawodowe? 

Miał, bo dzięki temu nie „wypadłam z obiegu”. Dziwnie to brzmi, ale w technologiach dużo i szybko się zmienia i już po pół roku musiałam sporo nadrabiać, a co dopiero by było po roku. Też pomaga to dużo mojej głowie – jestem perfekcjonistką, która lubi wiedzieć wszystko, a przy małym dziecku niestety to „wszystko” nie istnieje. Więc praca pozwala mi na chwilę wrócić do tej małej części mnie. Bardzo było mi też miło, że mój zespół cieszył się z mojego powrotu.

Przeczytaj też: Rodzina była niezadowolona i Zostałeś tatą, weź urlop rodzicielski

Projekt realizowany z dotacji programu Aktywni Obywatele-Fundusz Krajowy, finansowanego przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię w ramach Funduszy EOG.

Więcej o projekcie przeczytasz TU.

Dodaj komentarz