Partnerstwo w prezencie

partnerstwo_w_prezencie

Partnerstwo w prezencie

W tym codziennym zabieganiu warto od czasu do czasu zrobić pauzę, by przyjrzeć się sobie, swojemu związkowi, swojej rodzinie. By zapytać siebie, czy tak jak jest obecnie, jest dla mnie ok. Czy tak jak się czuję, chciałabym/chciałbym się czuć. A jeśli nie, to co potrzebuję zmienić u siebie i o czym zakomunikować swojej kochanej połówce.

Nadchodzące Święta Bożego Narodzenia niewątpliwie sprzyjają dokonaniu takiej przerwy. To może być świetna okazja, by w zaciszu domowym, gdy sercem i umysłem jesteśmy tylko i wyłącznie w sferze rodzinnej, a sprawy zawodowe schodzą na dalszy plan, popatrzeć bliżej na naszą rodzinę. A wspólne zadania związane z przygotowaniem się do świąt mogą stanowić cudowny pretekst, by zadać pytania nie tylko sobie, ale również partnerowi/partnerce. 

Niech ta nasz spokojna i szczera rozmowa będzie takim prezentem od serca dla naszego związku. Prezentem niekoniecznie opakowanym w kolorowe papiery i bogato ozdobionym, lecz właśnie prostym, bez lukru i słodzenia, ale szczerym i naturalnym. Tego Nam wszystkim z całego serca życzymy z okazji nadchodzących Świąt.

A tymczasem serdecznie zapraszamy do zapoznania się z podcastem poświęconym  partnerskiemu modelowi rodziny. Ciekawą rozmowę poprowadziła Karolina Andrian, a Jej gośćmi byli równie ciekawi: Dorota Wiszejko-Wierzbicka (psycholog, seksuolog, mediator rodzinny) i Piotr Romanowski (psycholog, terapeuta). 

Podróż pary ku partnerstwu. Partnerstwo – to słowo mocno tu wybrzmiewa. Dlaczego, jak sądzicie?

Dorota: Musimy pamiętać, że zanim to partnerstwo u nas wybrzmi, to musimy przejść drogę rozwoju emocjonalnego i poznawczego. Poznajemy siebie i własne potrzeby oraz nabywamy umiejętności ich zaspokajania i znajomości samego siebie. W dalszej kolejności uczymy się tego w odniesieniu do innych. Dopiero wtedy możemy funkcjonować w związku w sposób autonomiczny. Podobnie jak w samolocie, kiedy w momencie katastrofy najpierw dbamy o siebie, sobie podając tlen, a potem dopiero podając tlen innym. Gdy sami potrafimy dbać o siebie, znamy siebie, to wtedy potrafimy być z drugim człowiekiem. Bycie w parze może być wtedy samą przyjemnością. Działamy wówczas dając, biorąc i dzieląc się. 

Gdy myślimy o miłości lubimy wracać pamięcią do początków, do stanu zakochania. Wtedy nie ma jeszcze miejsca na partnerstwo. To z czym my zaczynamy? 

Piotr: Wspaniale jak zaczynamy od zakochania. Partnerstwo przychodzi później, zaś zakochanie stanowi przyjemne podwaliny pod to, co dopiero nastąpi. Tworzy świetny kapitał dla relacji. Płynnie ustępuje miejsca kolejnym formom, poszerzającym jego jakość. To jak partnerstwo działa jest różnie definiowane, w zależności od własnych doświadczeń, dziedzictwa, historii. Ta droga się nie kończy, to jest proces dynamiczny. O ile zakochanie jest bez wysiłkowe, o tyle budowanie relacji długoterminowej wymaga zasobów, zaangażowania świadomej energii. Na tej drodze są zakręty, przeszkody. Nie jest ona łatwa. Partnerstwo jest wtedy podporą.  

Czy taka podróż ku partnerstwie jest inna dla mężczyzny, inna zaś dla kobiety? 

Dorota: Spójrzmy na to jak na rozwój człowieka. To jest droga, podczas której na wędrowców oddziałują różne siły i nie tylko te, w których wybrzmiewa nasza własna intencja. Są zewnętrzne oczekiwania, zadania rozwojowe, przed którymi stajemy. Cały czas towarzyszą nam rozmaite wyzwania, na przykład wkraczamy w dorosłość, zakładamy rodzinę. Kryzysy są trudne i frustrujące, ale z drugiej strony stanowią okazje do rozwinięcia swoich umiejętności. Gdy zatem stawiamy czoła kryzysom, to zarówno każda z osób rozwija się indywidualnie, a także związek jako całość ulega rozwojowi.

Ku czemu zatem podróżują kobiety? 

Dorota: Duże znaczenie ma kultura i stereotypowo ukute role. Kobiecie przypisuje się relacyjność i opiekę, zaś mężczyźnie sprawczość i działanie. 

Jeśli przyjmiemy, że każdy z nas jako człowiek ma trzy podstawowe potrzeby psychiczne, o których mówi Ryan i Deci : relacji (bliskich więzi), kompetencji (sprawczości) oraz autonomii, to płeć nie ma znaczenia. Skoro kultura kieruje kobiety w kierunku troski i relacyjności, to siłą rzeczy ta sprawczość zostaje zaniedbana. I wraz z tym zaniedbana zostaje umiejętność zaspokajania potrzeb z tą sprawczością związanych. I analogicznie, stereotypowo ta relacyjność nie wybrzmiewa tak u mężczyzn. 

Często dopiero w momentach kryzysowych zauważamy, że nie wszystkie nasze potrzeby są spełniane, uświadamiamy sobie jakieś braki i odczuwamy frustrację. Bo stereotypowo mężczyzna spędzając dużo czasu w pracy rozwijał kompetencje, zaś kobieta poświęciła dużo czasu i energii na budowanie relacji w rodzinie. Dobrze, by móc doprowadzić do równowagi. 

Mam poczucie, że kobiety doświadczają przebudzenia w kierunku kompetencji i autonomii. Zaczynają odczuwać swoją siłę, sprawczość, chęć rozwijania się. Kobiety nabierają wyraźnego apetytu na nowe formy i obszary aktywności. A jak to wygląda u mężczyzn? Do czego oni się przebudzają? 

Piotr: Zagadką jest kierunek impulsu do tego przebudzenia. Czy pochodzi on z wewnątrz, czy z zewnątrz. Czy to jest presja ze strony otoczenia, które chce mężczyzn w nową rolę wrzucić. A może to poczucie braku, ciekawości popycha mężczyzn do przebudzenia. 

Panowie stoją przed innymi wyzwaniami. Wobec nich pojawiają się nowe oczekiwania, by budować relacje z dziećmi, by spędzać z nimi czas. Oni teraz mają być architektami rodziny, a nie jedynie ich żywicielami. 

Zarówno kobiety, jak i mężczyźni wchodzą zatem w inne, nowe dla siebie obszary, realizują inne potrzeby. Pojawiają się w sferach, w których dotąd bardzo sprawnie funkcjonowała druga połówka. Bo każdy z nas kulturowo ma przetrenowane inne specjalizacje. W tym wszystkim jest ważne, aby nie popaść w pułapkę rywalizacji ze sobą, by się wzajemnie zapraszać do poznawania strefy, w którym druga osoba jest wyspecjalizowana. Warto dążyć do współpracy, uzupełniania się i działania ramię w ramię już dziś na rzecz lepszego jutra związku. Tak statystycznie rzecz biorąc, panowie jako ojcowie i mężowie nie zawsze mają dobry wzorzec, z którego mogliby czerpać. Muszą to sobie sami wypracować. 

Dorota: Warto zatrzymać się też nad potrzebą zależności. To jest mocno wyparte, bo żyjemy w kulturze aktywności, dążenia do sukcesu, niezależności. I to jest część autonomii. Ale autonomia, o której wspominaliśmy wcześniej, polega na możliwości wyboru pomiędzy zależnością (poczuciem zaopiekowania), a niezależnością (działaniem, sprawczością). Na tym właśnie polega autonomia, a nie na byciu samotną wyspą. 

W jaki sposób można wobec tego wspierać się nawzajem w przechodzeniu tych kryzysów, a nie ulegać rywalizacji? 

Dorota: Przede wszystkim należałoby szanować partnera. Uznać różnice jakie występują między mężczyzną a kobietą i doceniać odmienne umiejętności. Niezwykle cenne jest obserwowanie partnera/partnerki w działaniu, podpatrywanie tego co i jak robi, zwłaszcza tych czynności, których my nie potrafimy. I nie w celu wzbudzania  w sobie poczucia winy lub wywoływania zazdrości, lecz po to, aby się uczyć od siebie nawzajem. 

Piotr: Warto w tych różnych wyborach być razem. Niech to będzie nasza wspólna decyzja.Doceniajmy i szanujmy to co mamy, doceniajmy związek jaki tworzymy, bez porównywania się do innych rodzin, lecz wyraźnego uznania naszych zasobów. Bo ten nasz związek może nie jest idealny, ale jest dla naszej rodziny optymalny na dany moment, dany etap, dane potrzeby. Bo w szczęśliwym domu śmieci wynoszą się same 😊  

Dorota: Tak, zaś naczynia też się same myją😊 Świetnie jeśli każda z osób robi to, co potrafi najlepiej i co najbardziej lubi. Starajmy się zatem wnosić do rodziny to co w nas najlepsze, to co sprawia nam radość i przyjemność. I bądźmy wobec siebie komplementarni w działaniach. Nie kopiujmy bezrefleksyjnie naszego dziedzictwa. Nie próbujmy automatycznie przenosić modelu z dzieciństwa do naszego domu, który sami tworzymy. Zawsze starajmy się nad tym pochylić, zastanowić, zadać sobie i partnerowi pytania „Czy to jest dla naszej rodziny ważne?”, „Czy to jest zgodne z moimi potrzebami i potrzebami mojej rodziny?”. Rozmawiajmy ze sobą! Ale nie na temat logistyki, spraw przyziemnych, ale tych głębszych. 

Co możecie poradzić słuchaczom na czas nadchodzących Świąt? Wtedy przy jednym stole spotkają się różne pokolenia, różne modele rodzinne. Jak ten czas dobrze wykorzystać? Podzielcie się proszę propozycją pytań, które wspólnie w parze można przeanalizować? 

Piotr: Ja bym zaprosił każdą parę do tego, aby w trakcie wspólnych czynności związanych z przygotowywaniem się do Świąt, wrócili pamięcią do swoich Świąt. Powspominajmy sobie nasze dzieciństwo i zastanówmy się co chcemy powielić, a co nowego zaproponować by wnieść do naszego związku. Porozmawiajmy o tym ze sobą. 

Dorota: Ja zapraszam po prostu do rozmowy. Rozmawiajcie! Zapraszam do refleksji nad związkiem. Partnerstwo umożliwia prowadzenie rozmowy, niekoniecznie spokojnej, ale też i burzliwej. Ale one zapewniają trwanie relacji.

Dziękuję za niezwykle odkrywczą rozmowę. Życzę Wam oraz naszym słuchaczom wesołych Świąt Bożego Narodzenia. Niech każdy z nas odnajdzie pod choinką swój własny prezent – przepis na partnerski model rodziny! 

Przeczytaj także: Prezentownik Społeczny-prezenty nie tylko na Święta.

Dodaj komentarz