„To była jedna z najlepszych decyzji w moim życiu”

„To była jedna z najlepszych decyzji w moim życiu”

Zamiana korporacyjnych wyzwań na spacery z wózkiem, noszenie w chuście i gotowanie dla malucha – dla Kamila Barejki z Warszawy ponad dwa miesiące pełnoetatowej opieki nad synem Leosiem okazały się najpiękniejszym etapem życia. Obalając mit o zagrożonej karierze i stereotyp „koguta domowego” Kamil pokazuje, co dziś naprawdę oznacza bycie „Facetem na 100 PRO”.

Decyzja o skorzystaniu z urlopu rodzicielskiego przez Kamila od początku była dla niego i jego żony oczywista. Po tym, jak żona wykorzysta pierwszą część urlopu macierzyńskiego i rodzicielskiego, opieką nad rocznym wówczas Leosiem podejmie się tata. Kamil od początku miał świadomość, że najważniejsze momenty w rozwoju dziecka dzieją się tylko raz i nie da się ich odrobić za kilka czy kilkanaście lat. Zastanawiał się, czy zniknięcie z firmy na blisko trzy miesiące nie odbije się na jego pozycji zawodowej, ponieważ pracował w warunkach dużej presji czasu i zadań. Dodatkowo w jego otoczeniu biznesowym żaden mężczyzna wcześniej nie zdecydował się na taki krok. Obawiał się również tego, jak poradzi sobie sam na sam z dzieckiem i czy bycie w domu jest wystarczająco „męskie”. To naturalne obawy towarzyszące ojcom, jednak z perspektywy czasu okazały się zupełnie niepotrzebne. Dobra organizacja i poinformowanie zespołu z wyprzedzeniem sprawiły, że firma przyjęła jego nieobecność w sposób naturalny. “Te obawy wynikały z faktu, że robiłem coś po raz pierwszy w życiu. Nie przeczytasz książki o rodzicielstwie i od razu nie staniesz się ekspertem – to tak nie działa. Wokół nas wciąż funkcjonują też pewne stereotypy dotyczące roli mężczyzny. Przed urlopem zastanawiałem się, jak to będzie, gdy z dnia na dzień zostanę sam na sam z dzieckiem i wszystkimi obowiązkami domowymi. Z dzisiejszej perspektywy widzę, że te strachy były całkowicie niepotrzebne. A branie odpowiedzialności za własne dziecko, jego rozwój, bezpieczeństwo i codzienne potrzeby jest najbardziej męską rzeczą, jaką można zrobić.” podkreśla Kamil.

Własny rytm dnia i nieoceniona bliskość

Okres urlopu rodzicielskiego Kamila przypadł na wiosnę – od końca marca do połowy czerwca. Był to czas, w którym całkowicie poświęcił się synowi, a ich codzienność obfitowała w stałe rytuały. Z myślą o zbliżającym się pójściu Leosia do żłobka, ojciec ułożył plan dnia odpowiadający harmonogramowi placówki – akcję tę nazwał żartobliwie swoją „Misją Alfa”. Codzienność wypełniały wielokilometrowe spacery po lesie, wspólne zabawy oraz gotowanie. Ważnym elementem budowania bliskości stało się także noszenie w chuście. Ta wyjątkowa bliskość sprawdziła się nie tylko na co dzień, ale i podczas wyjazdów.

Życiowe rewolucje

Urlop rodzicielski Kamila zbiegł się z czasem intensywnych zmian: przeprowadzki, wykańczania mieszkania oraz powrotu żony do pracy po niemal 1,5-rocznej przerwie. Kamil wziął na siebie wybór żłobka, konsultacje z placówkami i przygotowanie malucha, co przełożyło się na bezstresową adaptację.

W tym samym czasie, żona Kamila wracała do pracy po długiej przerwie. Fakt, że drugi rodzic, a nie obca osoba została z synem, dał jej ogromny spokój psychiczny. Wiedziała, że syn jest w bezpiecznych rękach. Mimo, że pracowała zadaniowo i była w domu, to tata przejął w pełni przejąć opiekę nad dzieckiem i domem. Oczywiście nieocenionym wsparciem podczas opieki nad małym dzieckiem są drobne gesty, gdy ktoś ugotuje obiad albo pozmywa naczynia – to one właśnie budują partnerstwo. “Ten czas pokazał nam, że jesteśmy w tym wszystkim razem i jesteśmy prawdziwym zespołem. Rodzicielstwo to gra do jednej bramki” mówi Kamil. 

Nowa definicja męskości

To doświadczenie zmieniło Kamila budując w nim poczucie dumy, spokoju i nową wrażliwość. Jako zaangażowany ojciec wyostrzył swoją uwagę na potrzeby innych, a zwłaszcza na potrzeby dziecka tak bardzo, że zaczął wybudzać się w nocy na najmniejsze ruchy syna. Dla Kamila współczesny tata, to nie stereotypowy samiec alfa skupiony wyłącznie na utrzymaniu rodziny, lecz mężczyzna obecny, gotowy do kompromisu, potrafiący słuchać i dzielić obowiązki. “Co może być bardziej męskiego niż zdjęcie z barków swojej partnerki części ciężaru i budowanie głębokiej relacji z własnym dzieckiem? Mężczyzna musi być odpowiedzialny, zaangażowany i obecny jako partner oraz ojciec” – podsumowuje Kamil.

Mężczyznom, którzy wahają się przed wzięciem urlopu rodzicielskiego z obawy o pracę lub brak wprawy w pracach domowych, radzi dokładne poznanie swoich praw, rozmowy z działem HR oraz zmianę nastawienia. “Świat biznesu naprawdę się nie zawali przez te 2 lub 3 miesiące. A opieka nad ząbkującym maluchem to” – jak żartuje Kamil – “najlepszy kurs menedżerski z cierpliwości i odporności na stres”. Przede wszystkim jest to jednak czas, który mija bezpowrotnie i stanowi jedną z najlepszych decyzji w życiu każdego ojca. Za pięć czy dwadzieścia lat nie da się go cofnąć, ani odrobić. Karierę i projekty zawodowe można budować zawsze, ale te najważniejsze momenty w rozwoju dziecka dzieją się tylko raz.

“Nie bójcie się Panowie. Ten czas mija błyskawicznie. To jedna z najlepszych decyzji, jakie możecie podjąć – dla dziecka, dla partnerki i przede wszystkim dla siebie samych !”

Wywiad zrealizowany w ramach zadania publicznego współfinansowanego ze środków Miasta Stołecznego Warszawy.

Więcej inspirujących historii z urlopu rodzicielskiego na: https://facetna100pro.sharethecare.pl/

This will close in 0 seconds