„Świat się nie zawali, jeśli pójdziemy na urlop. Trzeba ustalić priorytety”

Paweł Łukaszewski

„Świat się nie zawali, jeśli pójdziemy na urlop. Trzeba ustalić priorytety”

Paweł jest ojcem trójki dzieci – siedmioletniego Dimy, czteroletniego Kornela i najmłodszej Filomeny, która dołączyła do nich dosłownie z dnia na dzień. Razem z żoną od kilku lat tworzą rodzinę zastępczą, która w dużej mierze opiera się na budowaniu bliskich relacji i zaufania, a nie tylko na więzach krwi. Gdy pojawiła się możliwość przyjęcia niemowlęcia, na decyzję mieli zaledwie dwa dni. Niedługo później Paweł postanowił skorzystać z urlopu rodzicielskiego na prawach urlopu macierzyńskiego. Dziś nie ma wątpliwości, że była to jedna z najlepszych decyzji, jakie podjął jako ojciec, bo obserwowanie, jak z „nanoczłowieka” rozwija się „mikroczłowiek”, daje mu mnóstwo radości i satysfakcji.

Poznaj bliżej historię Pawła, Dimy, Kornela i Filomeny:

Nie wszystko w życiu da się zaplanować. Pewnego dnia Paweł z żoną otrzymali informację, że niemowlę w jednym z miast wojewódzkich potrzebuje opieki, a ponieważ byli już rodziną zastępczą dla starszego Dimy, decyzję podjęli błyskawicznie. „Po krótkich rozmowach stwierdziliśmy, że wchodzimy w to. W zasadzie zdecydowaliśmy się z dnia na dzień”. 

Niedługo potem Paweł odebrał Fifi ze szpitala i przekazał ją żonie, która jechała po chłopców. Reakcje synów na zawsze pozostaną w ich pamięci. Kornel próbował zrozumieć, jak to możliwe, że rano nie miał siostry, a po południu już ją miał. Za to starszy Dima zapytał tylko: „A tata wie, że mamy dziecko?”. Przyjęli Filomenę jak swoją, mimo że nie mieli czasu na przygotowania – dziś wspólnie bawią się klockami, biegają po placu zabaw a Fifi wyrasta przy braciach na prawdziwą chłopczycę. 

Rodzinę buduje poczucie bezpieczeństwa

Od początku było jasne, że to Paweł skorzysta z urlopu rodzicielskiego, żeby żona mogła pracować. Z zawodu jest psychologiem w szkole oraz ośrodku, więc załatwienie formalności przebiegło sprawnie, choć początkowo cała sytuacja wywołała u dyrekcji lekkie zdziwienie. We wniosku do kadr musiał wpisywać „noworodek płci żeńskiej”, ponieważ zgodnie z przepisami imię córce mogli nadać dopiero po kilku tygodniach. 

Paweł podkreśla, że doświadczenie zdobyte przy wcześniejszym dziecku, które trafiło do nich jako rodziny zastępczej, przygotowało go na właściwie przyjęcie Fifi. „Dzieci, które trafiają do rodzin zastępczych, są często mocno pokaleczone przez życie. Trzeba im poświęcić bardzo dużo uwagi, dać sto procent siebie, żeby czuły się bezpieczne, zaopiekowane i miały stabilność na co dzień”. Budowanie więzi co prawda wygląda inaczej niż w przypadku dziecka biologicznego, kiedy jego pojawienie się poprzedza ciążą, ale nie jest mniej prawdziwe. 

Najbardziej wzruszające momenty z każdym dzieckiem są jednak inne dla Pawła. Kornela najbardziej zapamiętał z chwili, gdy po raz pierwszy wziął go na ręce. W przypadku Dimy był to pierwszy spontaniczny uścisk po czasie budowania poczucia bliskości. A przy Filomenie? Pierwsze raz, kiedy powiedziała: „tata”.

„Żałuję, że nie mogłem tego przeżyć wcześniej”

I chociaż urlop rodzicielski oznacza wiele obowiązków i wiąże się z ciężką pracą, Paweł przyznaje, że zmienił jego spojrzenie na ojcostwo. „To jest naprawdę świetny czas. Oczywiście bywa męczący i trzeba nastawić się na karmienie, przewijanie czy nieprzespane noce, ale w zamian otrzymujesz coś naprawdę cennego. Możesz patrzeć, jak z nanoczłowieka przeistacza się w mikroczłowieka i dalej się rozwija. Widzisz każdy etap rozwoju swojego dziecka”. Największą refleksję przyniosło mu jednak porównanie czasu spędzonego z Fifi z narodzinami starszego syna: „Przy Kornelu nie skorzystałem z urlopu rodzicielskiego. Teraz z perspektywy czasu naprawdę żałuję, że nie mogłem być częścią jego życia od samego początku, bo wiele momentów już się nie powtórzy”.

Równocześnie wielu ojców wciąż obawia się skorzystania z urlopu, bo wydaje im się, że nie mogą opuścić pracy. Paweł słyszał pytania: „dlaczego Ty a nie żona?” albo „dasz sobie radę?”. Nie ma jednak wątpliwości, że to decyzja, w której kluczowe są życiowe priorytety: „Świat się nie zawali, jeśli pójdziemy na urlop. Trzeba ustalić sobie priorytety. Dla mnie rodzina jest najważniejsza”.

Być może na urlopie rodzicielskim trudno wypić ciepłą kawę, a najlepszym momentem dnia bywa chwila, kiedy dziecko śpi, Paweł nie ma jednak wątpliwości, że żadna zawodowa okazja nie zastąpi możliwości obserwowania, jak dziecko każdego dnia odkrywa świat. To właśnie te wspólne chwile zostają na całe życie. Po tygodniach spędzonych w domu Paweł zyskał też nowe kompetencje – jak sam żartuje, po urlopie stał się mistrzem w „bajkowym freestyle’u”, wymyślając na poczekaniu usypiające opowieści o wszystkim i o niczym. To czyni z niego idealnego ambasadora kampanii „Facet na 100 PRO”. 

Zobacz odcinek miniserialu z udziałem Pawła:

Więcej inspirujących historii z urlopu rodzicielskiego na: https://facetna100pro.sharethecare.pl/

This will close in 0 seconds