Podział urlopu był dla nas czymś naturalnym

podział urlopu

Podział urlopu był dla nas czymś naturalnym

– Maciej był bardzo zaangażowany w opiekę nad Nadią od dnia narodzin, a ja nigdy nie dawałam sobie prawa do tego, że wiem coś lepiej, tylko dlatego, że jestem matką – mówi Daria. To nasza kolejna para, która opowie, jak podzieliła się opieką nad dzieckiem.

Od tygodni prezentujemy Wam historie par, które postanowiły razem opiekować się noworodkiem. Nie zawsze wszystko szło jak po maśle, czasami na przeszkodzie stały procedury, terminy, przepisy, albo po prostu… codzienność. Jednak dla chcącego nic trudnego! 

Dziś kolejna historia. Jej bohaterami będą: Daria Dąbrowska-Kurpias, Maciej Kurpias i ich ukochana córka Nadia.

Każdy chciał wartościowego czasu z dzieckiem

Nadia urodziła się w marcu 2021. – O podziale urlopu zaczęliśmy rozmawiać jak tylko wiedzieliśmy, że chcemy mieć dziecko. Obydwoje jesteśmy na etatach w dużych międzynarodowych firmach. Każde z nas ma swoją karierę zawodową. Dla każdego z nas jest ona ważna i nikt nie chciał z niej zrezygnować. Również rola rodzica jest bardzo ważna dla nas obojga i każdy z nas chciał spędzić wartościowy czas z dzieckiem sam na sam – mówią zgodnie Daria i Maciej.

Podział urlopu prawie po równo był dla nich  „bardzo naturalnym, a zarazem najbardziej sprawiedliwym rozwiązaniem”. Daria spędziła w domu pierwsze 7 miesięcy, a Maciek pozostałe 5. Dlaczego akurat tak? Stwierdzili, że 7-miesięczne niemowlę będzie już mieć rozszerzaną dietę, więc po powrocie do pracy Daria wciąż będzie mogła karmić piersią 3 razy na dobę, a pozostałe posiłki będą już posiłkami stałymi. 

Wszystko przebiegło dokładnie tak jak zaplanowali.

– Maciej był bardzo zaangażowany w opiekę nad córką od dnia narodzin, a ja nigdy nie dawałam sobie prawa do tego, że wiem coś lepiej, tylko dlatego, że jestem matką. Dzięki temu dzień powrotu do pracy w ogóle nie był stresujący, a od męża nigdy nie usłyszałam pytania związanego z opieką nad dzieckiem – jak ubrać, czym nakarmić, itp. On wszystko wiedział od samego początku, czasem lepiej niż ja. Dlatego też od pierwszego dnia powrotu do pracy czułam się bardzo komfortowo, a córka zyskała wspaniałego przewodnika w przepięknej podróży zwanej życiem, swojego tatę – wspomina Daria.

Żadnych problemów z formalnościami

Inaczej niż w przypadku wielu par, u Darii i Macieja nie było żadnych problemów z formalnościami związanymi z urlopem. A to dlatego, że Daria pracuje w dziale HR, więc wszelkie rozwiązania i przepisy były jej doskonale znane.

Nie potrzebowali wsparcia ani interpretacji. – Każdy złożył odpowiedni wniosek u siebie w firmie i wszystko było załatwione – opowiadają.

A jak na podział „dzieciowego” urlopu zareagowali znajomi i rodzina?

Daria i Maciej zapewniają, że spotkało ich tylko zrozumienie i wsparcie. – Nie spotkaliśmy się z żadną postawą oceniającą lub krytykującą, choć znając realia w Polsce, byliśmy przygotowani na różne reakcje – przyznają.

Ich zdaniem dzielenie się urlopami będzie bardziej powszechne, gdy zaczniemy traktować to jako coś normalnego, a nie „w kategoriach wyczynu ze strony taty”. – Należy więcej o tym mówić, prowadzić kampanie informacyjne o możliwości dzielenia urlopu rodzicielskiego. Im więcej będziemy o tym mówić, tym bardziej jako społeczeństwo będziemy się z tym oswajać – słyszymy od nich.

Dodają też, że jeśli zdecydują się na kolejne dziecko, to tym razem podzielą się urlopem idealnie po równo: czyli po 6 miesięcy.

Wtłaczane latami wzorce odnośnie podziału ról zrobiły swoje

Gdy pytamy, czy podział urlopu zmienił coś w ich podejściu do dzielenia się obowiązkami albo zmodyfikował ich spojrzenie na związek, Daria odpowiada: – Zawsze mieliśmy partnerski związek, a dziecko bardzo to przypieczętowało. Nauczyliśmy się jeszcze sprawniej organizować nasze codziennie obowiązki domowe: zajmowanie się córką, gotowanie, sprzątanie, prasowanie. Dzielimy się wszystkim po równo i bardzo nam z tym dobrze. Muszę jednak przyznać, że nawet dla mnie to było dziwne uczucie wracać z pracy i mieć obiad ugotowany przez męża na stole i stopkę wyprasowanych ubranek dziecięcych obok. Wtłaczane latami wzorce odnośnie podziału ról zrobiły swoje i do dziś łapie się na poczuciu winy, choć mocno nad tym pracuję. Obydwoje nauczyliśmy się, aby szanować swoje potrzeby i dać na nie przestrzeń. Ja nigdy nie chciałam, aby rola mamy definiowała mnie jako człowieka. Ta rola wzbogaca mnie na innych płaszczyznach, jako żonę, córkę czy pracownika. Inne obszary mojego życia, jak moje pasje, praca czy rozwój osobisty są dla mnie bardzo ważne i nie chcę, aby macierzyństwo przejęło stery nam moim życiu. Wciąż chce się spełniać i realizować jako człowiek, nie tylko jako mama. Głęboko wierzę, że właśnie taki wzorzec będzie dobry dla mojej córki, aby mogła się stać silną i niezależną kobietą. Podobnie ma Maciej, dla którego praca oraz zainteresowania również są ważną częścią życia i z których nie chciał rezygnować po narodzinach dziecka.

Z kolei Maciej pytany o to, czy udział ojca w podziale urlopu jest wyczynem czy powinien być czymś oczywistym, komentuje: –  Zdecydowanie czuję, że powinno być to normalnym zwyczajem. Moi znajomi w pracy przez jakiś czas dopytywali czy to żart – na początku nikt nie wziął na poważnie tego, że zdecydowałem się na podzielenie się urlopem rodzicielskim i spędzenie 5 miesięcy z córką w domy. Mój szef przyjął to bardzo dobrze i był bardzo wspierający. Byłem pierwszym mężczyzną w historii firmy, który skorzystał z tego rodzaju urlopu. Dla mnie to była niesamowita przygoda. Dzięki urlopowi nawiązałem świetną relację z córką i mogłem obserwować jej pierwsze kroki, pierwsze sylaby i zmiany rozwojowe. Byłem na bieżąco ze wszystkim. Jeździłem z nią do lekarzy, na szczepienia, wiedziałem jakie posiłki lubi, z łatwością rozpoznawałem czy płacz oznacza głód, zdenerwowanie czy ból. Nie ukrywam, że zazwyczaj w poczekalniach u lekarzy czy kolejkach w sklepie, byłem jedynym mężczyzną z wózkiem, ale napawało mnie to dumą niż było powodem do wstydu. 

Te kilka miesięcy przerwy w pracy bardzo dobrze na mnie wpłynęły. Mogłem trochę odetchnąć od codziennej gonitwy za osiąganiem celów biznesowych, a także zyskać świeże spojrzenie na codzienne obowiązki i być bardziej kreatywnym po powrocie. 

Projekt realizowany z dotacji programu Aktywni Obywatele-Fundusz Krajowy, finansowanego przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię w ramach Funduszy EOG.

Więcej o projekcie przeczytasz TU.

Przeczytaj też: „Tata na rodzicielskim, jest jeszcze dużo do zrobienia”

Dodaj komentarz