Tata na rodzicielskim? Jest jeszcze dużo do zrobienia…

tata na rodzicielskim

Tata na rodzicielskim? Jest jeszcze dużo do zrobienia…

– Trzeba zmienić mentalność wielu mężczyzn – mówi Emilia Lange, mama małego Artura, która urlopem rodzicielskim podzieliła się z tatą malucha.

Jak było? Oj, działo się! Przeczytajcie!

Prowadzimy cykl, w którym prezentujemy pary, które postanowiły podzielić się urlopem rodzicielskim (a czasami także macierzyńskim). 

Nie jest łatwo je znaleźć, statystyki Zakładu Ubezpieczeń Społecznych za 2021 r. pokazują, że 99 proc. urlopów rodzicielskich biorą matki. Ojcowie poszli na nie tylko w 1 procencie przypadków. 

Przyczyny są różne, napewno nie ułatwiają tego skomplikowane przepisy prawa.

Pytamy pary, którym udał się podział urlopem o ich doświadczenia i rady ( lub przestrogi) dla innych rodziców.

Wiemy, że nic tak nie zachęca jak konkretne przypadki i historie innych. 

Poznajcie naszą kolejną parę- Emilię i Bruna.

Wcale nie chodziło o finanse

Artur Lange-Lima przyszedł na świat 31 października 2020 r. Jest synem Emilii i Bruna. O tym, jak wyglądała ich przygoda z urlopami i opieką nad synem, opowiada nam Emilia.

– Wzięłam 20 tygodni macierzyńskiego i 26 rodzicielskiego, Bruno sześć rodzicielskiego. Formalnie. Nieformalnie pracowałam w niepełnym wymiarze już po sześciu tygodniach od porodu. Było spowodowane raczej moim pragnieniem zmiany środowiska niż realną potrzebą finansową – mówi Emilia.

Jak wyglądał ich dzień w czasie urlopu? Emilia pracowała z domu. Ma działalność, więc nie było do tego żadnych przeszkód. Bruno też pracował (i do tej pory pracuje) z domu, od początku pandemii. – Ja miałam 2-3 lekcje dziennie, zazwyczaj po południu, kiedy Bruno kończył pracę. Ale czasem też rano. On w tym czasie przejmował dziecko. Kiedy ono było jeszcze bardzo malutkie, to dawał mu mleko, np. moje odciągnięte z piersi, potem już „normalne” jedzenie. Czasem było tak, że miałam dwie lekcje pod rząd i potem od razu brałam synka do piersi. Ale to było trudne, więc raczej starałam się pracować max 1,5 h bez przerwy w pierwszym pół roku życia synka. Odkąd zaczął jeść kaszki, owoce itp. to stało się dużo łatwiejsze – wspomina nasza rozmówczyni.

Potrzeba precyzyjnych informacji

Emilia doskonale pamięta, że informacje o tym, jak załatwić wszystkie kwestie urlopowe od strony formalnej, czerpała z poradnika przedsiębiorcy i odpowiedniego działu w ZUS-ie. 

– Niestety zostaliśmy nie do końca dobrze poinformowani i w związku z tym Bruno pracował na pół etatu w czasie swojego urlopu, a to nie liczyło się mu jako jego wydłużenie. Okazało się, że to dlatego, wziął za mało tygodni. Niestety, wyszło to dopiero we wrześniu, kiedy mój urlop został przez to skrócony o trzy tygodnie. Generalnie skomplikowana sprawa, ale efekt był taki, że Bruno mógł po prostu nie pracować zupełnie – on pracował, a liczyło się to jako brak pracy – opisuje mama małego Artura.

Na pewno te problemy zrekompensował fakt, że bliscy i znajomi nie krytykowali decyzji młodych rodziców: „Jeśli było jakieś zdziwienie, to raczej na pozytyw i z zaciekawieniem, że tak się da”.

Panowie! Poczujcie to! Opieka jest męska!

A jak sprawić, by więcej mężczyzn angażowało się w opiekę nad noworodkiem i zostawało z nim na urlopach macierzyńskich (tak, to w części możliwe) i rodzicielskich? 

– Potrzebna jest zmiana mentalności u mężczyzn. Może promowanie tego w social mediach? Myślę, że znajomi Bruna patrzyli na niego trochę jak na freak’a, trochę jak na pantoflarza.  

I dlatego on nie cieszył się tym urlopem tak, jak mógł.                                                           

Tu raczej nie chodzi o kwestie formalne tylko pokazanie, że to jest fajne. To, że tata od początku poświęca się dziecku jest dobre. Może jacyś influencerzy, sportowcy, czy aktorzy mogliby to promować? – zastanawia się Emilia. 

Jej zdaniem kluczowe jest wypracowanie u młodych ojców przeświadczenia, „że to jest normalne i że mężczyźni mogą czuć się męsko będąc na takim urlopie”. 

Jedno nasza rozmówczyni wie na pewno: – Gdy widzę jak bardzo teraz Bruno i Artur są ze sobą zżyci, to jestem pewna, że to dlatego, że on był z nim od początku.

Czyli było warto! My również zachęcamy! Już wkrótce kolejna historia.

Przeczytaj również wywiady z innymi parami w ramach cyklu: „Rodzina była niezadowolona”„Straciliśmy dużo czasu, by zrozumieć przepisy”, „Nikt z bliskich się nie dziwił”

Projekt realizowany z dotacji programu Aktywni Obywatele-Fundusz Krajowy, finansowanego przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię w ramach Funduszy EOG.

Dodaj komentarz