Złe dobrego początki

Tata feminista

Złe dobrego początki

Poznajcie rodzinę Kosteckich. Ilona i Piotr wychowują dwoje dzieci. Jak podział opieki wyglądał w ich przypadku? Oj, działo się!

W ramach tego cyklu rozmawiamy z parami, które postanowiły podzielić się urlopem rodzicielskim. Niestety według danych z ZUS jest to tylko 1% przypadków.

My chcemy to zmienić.  Wiemy, że nic tak nie zachęca historie innych ludzi. 

Poznajcie kolejną parę, która podzieliła się urlopem, bardzo to sobie chwali i aktywnie promuje taki podział opieki i obowiązków.

Z resztą nazwa jego profilu mówi sama za siebie.

Tata feminista czyli Piotr ma 40 lat, Ilona 38. Ich syn Kostek to ośmiolatek, a młodsza Kosteczka ma 5 lat. Jak podzielili się obowiązkami po jej urodzeni?

Najpierw było ciężko, czyli złe dobrego początki

Opowiada Piotr: – Miesiąc przed porodem córki straciłem pracę (prawo chroni kobiety w ciąży, ale nie ma nic o zwolnieniu ojca i pozostawieniu młodych rodziców z problemem bezrobocia), więc nie mogłem otrzymać pomocy ani oficjalnie wziąć żadnej części z macierzyńskiego czy rodzicielskiego. To był czas kryzysu i niełatwo było znaleźć nową pracę, dlatego postanowiliśmy, że zajmę się dziećmi, a żona dalej będzie prowadziła działania związane z blogiem. Ilona jeszcze wtedy płaciła niski ZUS, dlatego otrzymała 1.000 zł zasiłku. Nie da się za to przeżyć, dlatego nie mogła zawiesić działalności i pracowała nadal praktycznie zaraz po porodzie. 

Skąd taka decyzja? Piotr mówi wprost: – Z sytuacji, jaka nas spotkała. Zwolnienie z pracy z dużej korporacji, która oficjalnie otrzymuje nagrody jako miejsce przyjazne pracownikom. Żona miała działalność gospodarczą, więc stwierdziliśmy, że najlepiej będzie, gdy – zamiast szukać nowej pracy – zajmę się dziećmi. 

To głównie Piotr zajmował się Kosteczką, wstawał w nocy do dzieci. Jednak Ilona mogła pracować z domu, więc codziennie nawzajem się wspierali. 

O kariery i życie zawodowe kobiet jakoś nikt nigdy się nie martwi

Najbliższa rodzina Kosteckich była zaskoczona takim podziałem. – Pytano mnie przy każdym spotkaniu, czy nie boję się mieć przerwy w życiorysie zawodowym. Martwili się, czy znajdę potem pracę, czy nie wypadnę z rynku. Co ciekawe, żona z pierwszym dzieckiem była w domu 3 lata i nikt nigdy nie zadał jej takiego pytania – mówi Piotr.

Ich zdaniem – by zachęcić rodziców do dzielenia się opieką – cały system związany z „dzieciowymi” urlopami należałoby uprościć. – Do dziś mieszają się mi wszystkie urlopy związane z narodzinami dziecka: który to tacierzyński, który macierzyński i rodzicielski – mówią zgodnie. Wskazują tez, że mama na działalności jest bardzo niesprawiedliwie potraktowana w porównaniu do mamy na etacie. – Pierwsze trzy miesiące urlopu są obowiązkowe, co jest dobre, bo chroni mamę na etacie. Ale może się nie sprawdzić w przypadku tej, która prowadzi działalność gospodarczą. Działalność nie zawsze da się zawiesić, co oznacza, że mama – zamiast móc przekazać urlop ojcu – musi zostawić dziecko z obcą osobą. Albo pracować z noworodkiem na kolanach. To bardzo obciążające dla kobiety – punktują celnie niedoskonałości przepisów. 

Piotr zwraca też uwagę na – tylko pozornie drobny – szczegół: – Niefajne jest to, że co prawda urlop nazywa się rodzicielskim, to już zasiłek jest macierzyński. Czyli jakby z góry wszyscy zakładamy, że to urlop dla matki.

Gdy tata zostaje z dzieckiem w domu, korzystają na tym wszyscy

Kosteccy wspominają, że przy pierwszym dziecku Ilona sama skorzystała z całego urlopu. – Ominęło mnie wiele pierwszych razów dziecka i miałem z nim słabszą więź – przyznaje Piotr.

Z kolei Ilona mawia, że „gdy tata zostaje z dzieckiem w domu, korzystają na tym wszyscy”. 

Mama, bo nie jest rodzicem pierwszej instancji. Gdy coś się stanie, Kosteczka biegnie do tego rodzica, który jest bliżej. Nie płacze, że chce, aby uśpiła ją mama, jest jej to bez różnicy. Więc ona też na tym skorzystała, bo ma silną więź z obojgiem rodziców. No i tata nie jest rodzicem drugiej kategorii, jest tak samo ważny w życiu swojego dziecka jak mama.

A jak zmienić ponure statystyki ZUS-u? – Jak pokazuje doświadczenie innych krajów zachodnich: tylko obowiązkowy urlop dla ojców. Bez obowiązku (lub utraty części urlopu, jeśli nie przejmie go tata), niestety nic nie ruszy w tej sprawie. Społeczeństwo nie jest hurraoptymistycznie nastawione do urlopów dla ojców. W Polsce nadal panuje przekonanie, że mama zajmie się dzieckiem lepiej. W dodatku kobiety w Polsce zarabiają mniej, więc ze względów ekonomicznych to one zostają z dzieckiem w domu. Ale właśnie przez to, że są głównymi osobami obciążonymi opieką nad dzieckiem: mniej zarabiają. To jest zaklęte koło i bez odgórnie wyznaczonych przepisów nie da się tego przerwać – mówią Kosteccy.

Projekt realizowany z dotacji programu Aktywni Obywatele-Fundusz Krajowy, finansowanego przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię w ramach Funduszy EOG.

Więcej o projekcie przeczytasz TU.

Przeczytaj też: „Tata na rodzicielskim, jest jeszcze dużo do zrobienia”

Dodaj komentarz